czwartek, 21 czerwca 2012

Efekt zakotwiczenia. Czy kontrola instancyjna orzeczeń ma jakikolwiek sens?


Efekt „zakotwiczenia” jest szeroko badany i opisywany w psychologii eksperymentalnej. Ma on kluczowe znaczenie np. w podejmowaniu decyzji dot. ceny danego dobra po której gotowi jesteśmy je nabyć. Klasyczne eksperymenty sugerują, że w przypadku braku wystarczających informacji na oszacowanie ceny silny wpływ mają przypadkowe liczby przedstawione badanym na krótko przed dokonaniem szacunku (dla znających niemiecki polecam krótki tekst na ten temat Der Anker hält die Preise fest na: faz.de/finanzen). Efekt zakotwiczenia znany jest też w psychologii sądowej gdzie określany bywa jako efekt pierwszeństwa. Najogólniej polega on na tym, że sędziowie wykazują skłonność do przyjmowania jako własnych , sądów, faktów i rozumowań, które zostały im przedstawione jako pierwsze.[1] Z takim „zakotwiczonym” osądem trudno jest później walczyć.
Efekt ten miałem okazję obserwować (nie do końca będąc jeszcze świadomym co obserwuję) będąc jeszcze aplikantem sądowym i uczestnicząc w naradach nad orzeczeniami sądów drugiej instancji. Pierwszy dokument, z którym zwykle zapoznaje się sędzia referent to wyrok sądu I instancji wraz z uzasadnieniem. Jest to dość oczywiste zważywszy, że znajdzie tam de facto resume całego dotychczasowego postępowania. Tyle, że jest to resume które już na wstępie dokonuje odpowiedniej selekcji faktów i ich interpretacji. Przedstawiona wersja staje się „kotwicą” – układem odniesienia dla analizy dalszych argumentów podnoszonych w apelacji, odwołaniu czy skardze. Jeśli zważymy przy tym, że żaden sędzia nie czyta dokładnie całych akt, skupiając się na wątkach, które wydają się mu najistotniejsze, to uświadamia nam jakie znaczenie praktyczne ma owa kotwica. Praktyka narad sędziowskich była pod tym względem niezwykle ciekawa. Sędzia referent wyrabia sobie pogląd na podstawie lektury akt sprawy. Pozostali sędziowie, wyrabiali sobie pogląd na podstawie referatu tegoż sędziego. Wyrok w swoich zrębach był gotowy, zanim otwarto rozprawę.  Przemówienia stron nie miały większego znaczenia. W trakcie tzw. narady nad wyrokiem omawiano już następną sprawę.
To wszystko nie brzmi zachęcająco.  Efekt pierwszeństwa nie jest jednak absolutny i niepodważalny. Gdyby tak było, kontrola instancyjna straciłaby jakikolwiek sens. Można mu przeciwdziałać co najmniej w dwojaki sposób. Po pierwsze, poprzez dystans czasowy pomiędzy momentem „kotwicy”, a momentem podejmowania decyzji.  Doświadczeni obrońcy w procesach karnych wiedzą, że czym dłużej trwa proces, czym więcej niejednoznacznych, rozmytych dowodów, tym większa szansa na korzystne orzeczenie. Efekt pierwszeństwa ustępuje przed efektem świeżości. Po drugie, poprzez przełamanie awersji do uważnej lektury akt, a w szczególności, zarzutów i stanowisk przedstawianych przez strony. Jak to zrobić? Logika procesu sądowego jest taka, że zwykle najpierw podejmuje się rozstrzygnięcie, ogłasza się je urbi et orbi, a dopiero następnie przygotowuje pisemne uzasadnienie. Jakże często przy tym, to co czytamy niewiele ma wspólnego z tym, co słyszeliśmy na sali sądowej. Konieczność przelania swojej argumentacji na papier zmusza piszącego do uważniejszego odniesienia się do zebranego materiału i jest pierwszą próbą siły tej argumentacji. Wówczas okazuje się dopiero, że wydane orzeczenie słabo się broni na piśmie.
Może by tak zatem odwrócić tę logikę wprowadzając w sądach II instancji, rozpatrujących najpoważniejsze sprawy zasadę, iż ogłoszenie wyroku dokonuje się równocześnie z odczytaniem jego uzasadnienia, uprzednio przygotowanego na piśmie? Tam, gdzie pisemne uzasadnienie i tak jest sporządzane z urzędu, niewiele by to zmieniło, a może dzięki temu orzeczenia byłyby bardziej przemyślane, i cokolwiek mniej zależne od prostych, poznawczych uprzedzeń.


[1] por. Miller, N. and Campbell, D. T. (1959) Recency and primacy in persuasion as a function of the timing of speeches and measurements. Journal of Abnormal and Social Psychology, 59, 1-9 albo The Last Word in Court—A Hidden Disadvantage for the Defense. Birte Englich, Thomas Mussweiler and Fritz Strack, LAW AND HUMAN BEHAVIOR, Volume 29, Number 6 (2005).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz